Logo
"Niezależne media to fundament wolności i demokracji.
Konkretnie po to, abyś Ty mógł mieć własne zdanie."
← POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
Opublikowano: 10.02.2026

Wybielanie starosty – co tu zrobić, żeby nie oddawać 2 milionów złotych.

Zdjęcie

 

Jak można było przewidzieć rozpoczęła się kampania mająca na celu wybielenie starosty i wprowadzenie takiej narracji, żeby nie musiał oddawać powiatowi 2 milionów złotych. Dokładnie to 2.247.293,00 zł. I to jest kwota na dzisiaj. Wyrok WSA w Lublinie jest prawomocny od 4 lutego 2026 roku. Do dzisiaj w sprawie nie zrobiono nic.

Za to w dzisiejszym wydaniu Kroniki Tygodnia możemy przeczytać : „ (…) Czy starosta Józef Kuropatwa poniesie koszty z własnej kieszeni? Bezpośrednio – nie. Wojewoda nie może wystawić rachunku na jego nazwisko. Istnieje jednak mechanizm tzw. regresu. Może on zostać uruchomiony po ostatecznym przegraniu sprawy przed Naczelnym Sądem Administracyjnym. Umożliwia to ustawa o odpowiedzialności funkcjonariuszy publicznych. Za rażące naruszenie prawa, jeśli zostanie udowodnione, że starosta dopuścił się rażącego niedbalstwa lub umyślnego naruszenia przepisów, powiat reprezentowany przez obecną Radę może domagać się od starosty odszkodowania. W przypadku nieumyślnej winy, odszkodowanie od funkcjonariusza publicznego jest zazwyczaj ograniczone do wysokości kilkukrotności jego miesięcznego wynagrodzenia. Pełna kwota (ponad 2 mln zł odsetek) jest praktycznie nieściągalna.” Koniec cytatu.

Totalny brak wiedzy merytorycznej i mylenie faktów. Nie trochę się pomyliło tylko całkowicie. Takie tezy to wprowadzanie opinii publicznej w błąd. Świadome bądź nie, ale inaczej tego nazwać nie można.

Przede wszystkim w prawie nie istnieje coś takiego jak „nieumyślne sfałszowanie dziennika budowy”. Nie da się „przez przypadek” antydatować wpisów, żeby wyłudzić dotację. To jest działanie z premedytacją. Zgodnie z art. 10 Ustawy o odpowiedzialności majątkowej funkcjonariuszy publicznych: „Jeżeli funkcjonariusz publiczny wyrządził szkodę z winy umyślnej, odpowiada za nią w pełnej wysokości.” Nie ma tu żadnych limitów do trzech pensji. Jeśli szkoda wynosi 2 mln zł, to urzędnik ma oddać 2 mln zł. A dokładnie to 2.247.293,00 zł.

Po drugie wojewoda nie ma tutaj nic do robienia. Sądy już wszystko zrobiły. Najpierw sądy karne później administracyjne. Niczego już staroście ( a w zasadzie starostom) nie trzeba udowadniać. Wszystkie wyroki są prawomocne. Teraz to Zarząd Powiatu, na czele ze starostą Józefem Kuropatwą powinien wystąpić, aż nie wierzę, że to się dzieje naprawdę, do nikogo innego jak właśnie Józefa Kuropatwy i drugiego ówczesnego starosty Leszka Czerwonki o zwrot kwoty 2.247.293,00 złotych.

Żadne zaklęcia i fałszowanie rzeczywistości tu nie pomoże. Mają oddać te pieniądze.

Poza tym gazeta ta pisze, że „kwota ta jest praktycznie nieściągalna” Wiedzą coś czego inni nie wiedzą? Może i starosta nie ma w kieszeni ot tak 2 milionów złotych, ale to nie oznacza, że Zarząd Powiatu jest zwolniony z dochodzenia tej kwoty.

Dodatkowo możemy przeczytać, że „sprawa była już w prokuraturze i została umorzona wobec braku znamion czynu zabronionego”. Zostało umorzone, bo wówczas wyrok WSA w Lublinie nakazujący zwrot dotacji wraz z odsetkami nie był prawomocny. I nie było podstawy do skutecznego wystąpienia o zwrot tych pieniędzy. Ten wyrok jest prawomocny od 4 lutego 2026 roku. Prościej się już nie da.

Można wylać całe cysterny wybielacza i zużyć tonę papieru na tłumaczenia, że 'się nie da’. Ale fakty są brutalne jak matematyka: 2 plus 2 to 4, a wina umyślna to odpowiedzialność do pełnej kwoty. Dziury w budżecie powiatu nie da się załatać artykułem w gazecie. Tę dziurę łata się gotówką. Czas, aby Starosta przestał być sędzią we własnej sprawie i zaczął być dłużnikiem, którym jest od 4 lutego 2026 roku. Może lewą ręką niech napisze do siebie, że ma oddać te pieniądze, a prawą podpisze, że pismo odebrał? Absurd tej sytuacji jest porażający.