Logo
"Niezależne media to fundament wolności i demokracji.
Konkretnie po to, abyś Ty mógł mieć własne zdanie."
← POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
Opublikowano: 25.05.2025

W Mieście z Klimatem wszyscy wszystko wiedzą. No prawie wszyscy.

Zdjęcie
O tym, że wielokrotnie zatrudniona przez burmistrz Majewską pani Sylwia P. została skazana prawomocnym wyrokiem, pani burmistrz JAKO PRACODAWCA nie wiedziała. Na szczęście wystąpiła do Krajowego Rejestru Sądowego i już wie. A jako KTO pani burmistrz Majewska nie wie, że pani Sylwia P. jest członkiem obwodowej komisji wyborczej na terenie miasta? Jako komisarz wyborczy nie. Tę funkcję pełni kto inny. Ale już jako bezpośrednio przełożona urzędnika wyborczego chyba powinna wiedzieć? Czy tym razem również usłyszymy jakieś mgliste tłumaczenia?
Żeby było ciekawiej to urzędnikiem wyborczym na terenie Hrubieszowa jest pracownik Urzędu Miasta. Ktoś kto miał w rękach Kodeks wyborczy powie: „Zaraz zaraz…urzędnikiem wyborczym nie może być osoba zatrudniona w urzędzie miasta na terenie którego miałaby wykonywać swoje funkcje!” Niby tak. Ale! W przypadku zagrożenia wykonywania zadań, Szef Krajowego Biura Wyborczego może powołać na stanowisko osobę, która tego wymogu nie spełnia. Na czas wyborów jedynie, ale może. Jakie to zagrożenie? Trudno jednoznacznie wskazać. Kodeks wyborczy tego nie definiuje. Jak się okazuje było na tyle przerażające, że musiał to być pracownik UM w Hrubieszowie. I to akurat taki co nawet przez myśl mu nie przejdzie jakakolwiek forma sprzeciwu wobec pani burmistrz. Trudno. Jest to jest. Może faktycznie lepiej te obowiązki wykona skoro pracuje w Urzędzie Miasta. Zna mieszkańców, zna składy obwodowych komisji wyborczych, zna… A nie. Jednak nie. Jakoś mu umknęło poinformować Komisarza Wyborczego, że w jednej z komisji na terenie miasta jest osoba skazana prawomocnym wyrokiem. Gdyby poinformował to Komisarz musiałby taką osobę z Komisji niezwłocznie odwołać i w jej miejsce powołać inną. Skład Komisji ustalony został na 7 osób, a pracowała w składzie 6-cio osobowym. Zgodnie z Kodeksem wyborczym powinno być 7 pełnoprawnych członków komisji.
Niepoinformowanie Komisarza Wyborczego o tym fakcie powinno być rozpatrywane co najmniej jako niedopełnienie obowiązków. Gdyby to był urzędnik wyborczy spoza Urzędu Miasta, z jakimiś dysfunkcjami poznawczymi, breszczaty na jedno oko… no to z trudem, ale można by było uwierzyć, że nie wiedział.
Ale to jest urzędnik wyborczy z Urzędu Miasta. Teraz pytanie: JAKO KTO tym razem o tym fakcie nie wiedziała pani burmistrz Majewska? Z tego co udało się ustalić naszej Redakcji pani Sylwia P. nie stawiła się do pracy w Komisji w dniu wyborów. Nie została z niej również odwołana. Zatem stan sprzeczny z prawem trwa w najlepsze. No chyba, że Komisarz został poinformowany… Wtedy należy zacząć się bać o losy referendum w sprawie odwołania „Jako – tu można sobie wstawić dowolne słowo – nie widziałam” burmistrz Majewskiej, skoro obwodowe komisje wyborcze obsadzane są sprzecznie z prawem.
Na chwilę tylko wrócę do słowa „redakcja”. Jak się bowiem okazuje dziennikarz wybitny (widzowie kanału „ZERO” zrozumieją aluzję w lot) ma z tym problem. W ubiegłym tygodniu na łamach jednego z tygodników ukazał się artykuł odnoszący się do zatrudnienia pani P. w HOSiR. Praktycznie można to by uznać nawet za plagiat, gdyby nie to, że cudownym sposobem jedynie Sylwia P. przykuła uwagę dziennikarza wybitnego. Jakoś fakt zatrudnienia ojca emeryta w HOSiR i męża emeryta w szkole nie stanowi dla niego problemu. Żeby chociaż podane zostało źródło publikowanych informacji. Nie jest to bynajmniej przejawem jakiejś megalomanii z naszej strony. Doskonale zdajemy sobie sprawę, że jesteśmy redakcją o wiele mniejszą, ale nazywanie pełnoprawnej redakcji prasowej ( zarejestrowany w Sądzie Okręgowym tytuł prasowy) mianem „lokalnego fanpejdźu” czy też „grupą przeciwników władz miejskich i powiatowych” to już przesada i zwyczajna manipulacja. Mam nadzieję, że Naczelny przekazał dziennikarzowi wybitnemu wezwanie, które otrzymał od naszej redakcji. Zostało 4 dni.