Prokuratorskie śledztwo w sprawie burmistrz Hrubieszowa! Upadło alibi Rady Miejskiej
To miał być pokaz siły i bezkarności władzy. Dziś sprawą zajmuje się prokuratura, a jej konsekwencje mogą okazać się dla hrubieszowskiego samorządu bardzo poważne. Prokuratura Rejonowa oficjalnie wszczęła śledztwo w sprawie zachowania burmistrz Marty Majewskiej podczas lipcowej sesji Rady Miejskiej. Ten dokument to nie tylko zwiastun problemów prawnych organu wykonawczego. To również kompromitacja radnych, którzy zaledwie kilka dni temu odmówili merytorycznego rozpatrzenia skargi na zachowanie burmistrz, twierdząc, że sprawa dotyczy „tylko RODO”.
Zaczęło się od skandalu na sesji transmitowanej na żywo 9 lipca 2026 roku. Burmistrz Hrubieszowa, Marta Majewska, publicznie ujawniła dane osobowe mieszkanki oraz fakt, że złożyła ona zawiadomienie do organów ścigania. Zrobiła to z otwartą przyłbicą, zapowiadając przeniesienie sprawy na swoje prywatne profile w mediach społecznościowych. Kiedy poszkodowana złożyła oficjalną skargę do Rady Miejskiej, wskazując na próbę publicznej dyskredytacji i wykorzystywanie urzędu, większość Rady stojąca po stronie burmistrz postanowiła zastosować unik. Uznali, że to tylko problem ustawy o ochronie danych osobowych, umyli ręce i odesłali sprawę do Warszawy.
Redakcja portalu „Konkretnie” punktowała ten urzędniczy absurd, wykazując, że Rada ucieka od swoich ustawowych obowiązków oceny zachowania burmistrz. Dzisiaj otrzymaliśmy najpotężniejszy możliwy dowód na to, że nasza analiza była trafna.
Prokuratura zrobiła bowiem coś, czego nie zrobiła Rada Miejska — nie ograniczyła sprawy wyłącznie do RODO.
To jest śledztwo w konkretnej sprawie
25 sierpnia 2026 roku Prokuratura Rejonowa w Hrubieszowie zawiadomiła pokrzywdzoną o wszczęciu śledztwa (sygn. akt 4185-0.Ds.1089.2026). Z dokumentu wynika, że postanowienie w tej sprawie prokurator wydał 21 sierpnia.
To nie jest już etap zwykłego sprawdzania zawiadomienia. Prokuratura wszczęła formalne postępowanie przygotowawcze w formie śledztwa. Co istotne, art. 231 § 1 k.k., dotyczący przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego, jest wprost wyłączony z katalogu spraw, w których prowadzi się dochodzenie.
To nie jest więc już sprawdzanie, czy w ogóle jest czym się zajmować. Prokuratura wszczęła śledztwo w konkretnej sprawie i przyjęła konkretną kwalifikację prawną.
CO DOKŁADNIE BADA PROKURATURA?
- Art. 231 § 1 k.k. — przekroczenie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków przez funkcjonariusza publicznego, działające na szkodę interesu publicznego lub prywatnego.
- Art. 107 ust. 1 ustawy o ochronie danych osobowych — nieuprawnione przetwarzanie danych osobowych.
To nie jest więc wyłącznie postępowanie dotyczące RODO.
Na dokumencie widzimy wprost opisane, czego dotyczy śledztwo:
„(…) w ten sposób, że podczas transmisji emitowanej na stronie Urzędu Miasta Hrubieszów ujawniono dane osobowe oraz fakt złożenia przez Panią zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa (…)”
Syndrom zakazanego muchomora
Wyobraźmy sobie absurdalny przepis, zgodnie z którym samo wypowiedzenie określonego słowa – na przykład „muchomor” – byłoby prawnie zakazane. Jeżeli zrobiłby to zwykły obywatel, odpowiadałby na podstawie jednego przepisu (w uproszczeniu: odpowiednik przepisów o ochronie danych osobowych). Jeżeli jednak tego samego dokonałby funkcjonariusz publiczny, dochodziłby jeszcze drugi problem: czy wykorzystując swoją funkcję, przekroczył przyznane mu uprawnienia i zadziałał na szkodę interesu prywatnego lub publicznego.
Materiał dowodowy dotyczący samego przebiegu sesji nie musi być rekonstruowany z relacji świadków. Kluczowe fragmenty wypowiedzi padły publicznie podczas transmitowanych obrad i zostały utrwalone w nagraniu. Nie przesądza to oczywiście o odpowiedzialności karnej, ale oznacza, że prokuratura dysponuje bezpośrednim materiałem dotyczącym przebiegu zdarzenia.
Mało tego. Radni dostali w tej sprawie jasną i klarowną skargę na działania burmistrz Majewskiej. Rada Miejska przyjęła stanowisko, w którym nie dokonała merytorycznej oceny zarzutu dotyczącego zachowania burmistrz, sprowadzając sprawę do kwestii ochrony danych osobowych.
Prokuratura bada czyn pod kątem art. 231 § 1 k.k. w związku z art. 107 ust. 1 ustawy o ochronie danych osobowych.
Żeby było jeszcze ciekawiej, opublikowane przez Urząd Miasta nagranie z tej sesji zawierało „wypikanie” tego słowa, którego wypowiedzenie zostało wycięte z publikowanej wersji nagrania. „Muchomora” już nie było. Zostało jedynie – „Trujący grzyb w kolorze czerwonym z białymi kropkami”. Ciekawe co to może być? Pewnie opieńka.
Dlaczego Urząd zdecydował się na takie „wypikanie”? Tego oficjalnie nie wyjaśniono. Z nagrania wynika natomiast, że chodzi o fragment wypowiedzi dotyczący ujawnienia danych osobowych mieszkanki i faktu złożenia przez nią zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa. Co ciekawe, to właśnie wątek ochrony danych Rada Miejska wykorzystała później jako argument za tym, by nie zajmować się sprawą merytorycznie.
Obie kwalifikacje prawne czynu badane przez prokuraturę dotyczą przestępstw ściganych z oskarżenia publicznego. Warto jednak zachować właściwą kolejność zdarzeń. Samo śledztwo, przedstawienie zarzutów czy nawet wniesienie aktu oskarżenia nie powodują utraty mandatu. Taki skutek może nastąpić w przypadku prawomocnego skazania na karę pozbawienia wolności za umyślne przestępstwo ścigane z oskarżenia publicznego. Art. 492 § 1 pkt 4 Kodeksu wyborczego przewiduje bowiem wygaśnięcie mandatu wójta wskutek utraty prawa wybieralności.
Tym bardziej zdumiewające jest to, że chodzi o osobę z wieloletnim doświadczeniem samorządowym i będącą adwokatem. Tym razem jednak ostateczna ocena nie należy do komentatorów, lecz do prokuratury i — jeśli sprawa trafi przed sąd — do niezawisłego sądu.
Czy wojewoda wkroczy do gry?
Sprawa samej uchwały podjętej przez Radę Miejską, w której odmówiono merytorycznej oceny skargi, znajduje się obecnie u Wojewody Lubelskiego. Jako organ nadzoru, bada on jej zgodność z prawem.
I właśnie tutaj rozpada się „alibi” Rady Miejskiej. Radni potraktowali sprawę jako problem dotyczący wyłącznie ochrony danych osobowych. Tymczasem Prokuratura Rejonowa w Hrubieszowie, wszczynając śledztwo, przyjęła kwalifikację obejmującą również art. 231 § 1 k.k. dotyczący przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego.
Nie oznacza to oczywiście, że prokuratorskie postanowienie przesądza o winie burmistrz. Oznacza jednak, że wersja, według której sprawa sprowadza się wyłącznie do postępowania przed organem ochrony danych, nie opisuje pełnego zakresu problemu, którym zajmują się obecnie organy państwa.
To, co miało zostać zamiecione pod dywan, właśnie wróciło ze zdwojoną siłą — i tym razem z dokumentem Prokuratury w ręku. Władza w Hrubieszowie zapomniała, że żadna, nawet najbardziej lojalna większość Rady Miejskiej, nie ma mocy zatrzymania prokuratorskiego śledztwa. Czekamy zatem na rozwój sytuacji i będziemy na bieżąco informować o przebiegu prokuratorskiego śledztwa.
