Logo
"Niezależne media to fundament wolności i demokracji.
Konkretnie po to, abyś Ty mógł mieć własne zdanie."
← POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
Opublikowano: 13.09.2026  |  Autor: red. naczelny Konkretnie

Prawo do linczu nazwane „polemiką polityczną”. Test dla Rady Miejskiej w Hrubieszowie.

Zdjęcie główne


Kiedy upada jedna wymówka, władza szybko wymyśla kolejną. Nawet jeśli ociera się ona o prawny absurd i obraża inteligencję mieszkańców. Zagoniona w kozi róg nową skargą i prokuratorskim śledztwem lokalna elita przeszła do planu B. Komisja Skarg, Wniosków i Petycji właśnie uznała, że publiczny atak burmistrz na obywatela to… uprawniona „polemika polityczna”. Już w najbliższy poniedziałek, 14 września, na sesji nadzwyczajnej cała Rada Miejska zdecyduje, czy podpisze się pod tym kuriozum.

Jak informowaliśmy w poprzednich materiałach, po lipcowej sesji Rady Miejskiej, podczas której burmistrz Marta Majewska ujawniła dane mieszkanki i fakt złożenia przez nią zawiadomienia do organów ścigania, ruszyła urzędnicza machina obronna. Rada przyjęła rozwiązanie, które pozwoliło jej uniknąć merytorycznego rozpatrzenia zarzutów dotyczących sposobu wykonywania urzędu. Sprawę potraktowano jako dotyczącą wyłącznie ochrony danych osobowych i przekazano ją Prezesowi UODO, pomijając pozostałe zarzuty.

Ten manewr szybko zderzył się ze ścianą. Prokuratura Rejonowa w Hrubieszowie wszczęła bowiem śledztwo dotyczące okoliczności objętych zawiadomieniem, w kierunku czynu z art. 231 § 1 Kodeksu karnego – przepisu dotyczącego przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariusza publicznego. To oznacza, że zarzuty te nie mogą być sprowadzane wyłącznie do kategorii subiektywnych odczuć skarżącej.

Szach i mat: skarga, z której nie da się uciec

Mieszkanka nie złożyła jednak broni. Wniosła kolejną, precyzyjnie sformatowaną skargę na działalność burmistrz. Tym razem chirurgicznie wycięto z niej jakikolwiek wątek RODO, skupiając się wyłącznie na sposobie sprawowania urzędu, wykorzystaniu publicznej trybuny do prób dyskredytacji oraz zapowiedziach przedstawienia sprawy w mediach społecznościowych.

Opadła wygodna kurtyna, za którą można było chować niewygodny problem. Tym razem organy rady musiały zająć merytoryczne stanowisko wobec faktycznego zachowania organu wykonawczego. 7 września zebrała się Komisja Skarg, Wniosków i Petycji, by przygotować grunt pod decyzję całej Rady. To, co członkowie komisji zapisali w swojej uchwale – a co stało się bazą dla projektu uchwały na najbliższą sesję – przejdzie do niechlubnej historii polskiego samorządu.

Obywatel jako „przeciwnik polityczny”

Z dokumentów jasno wynika, że Komisja nie widzi w zachowaniu burmistrz Majewskiej niczego złego. Skargę uznano za bezzasadną, a poczucie zagrożenia ze strony skarżącej sprowadzono do jej „subiektywnych odczuć”. Ale prawdziwą perełką, pokazującą całkowite odklejenie od demokratycznych standardów, jest jedno zdanie z uzasadnienia:

„Burmistrz, jako osoba publiczna, ma prawo do wyrażania opinii, ocen oraz prowadzenia polemiki politycznej podczas sesji.”

Zatrzymajmy się przy tym na chwilę. Trudno nie zadać pytania: od kiedy obywatel, który korzysta z prawa do zawiadomienia organów ścigania, staje się uczestnikiem „polemiki politycznej” prowadzonej przez władzę? Użycie autorytetu i instrumentów władzy publicznej – transmitowanej na żywo sesji, mikrofonu i powagi urzędu – wobec pojedynczego mieszkańca to nie jest „polemika”. W demokratycznym państwie debata polityczna toczy się między politykami. Kiedy władza publicznie uderza w obywatela w odwecie za jego działania prawne, to pachnie to wschodnimi standardami, a nie samorządnością. Polemikę polityczną pani burmistrz może uprawiać do woli, co zresztą i tak robi poprzez swoje wystąpienia w ramach przynależności partyjnej. Na sesji dla takiej polemiki z obywatelem miasta miejsca nie ma.

Prokurator bada przestępstwo, komisja widzi debatę

Absurd tego stanowiska polega również na jego karkołomnym zderzeniu z rzeczywistością. W efekcie Komisja przyjmuje rolę obrońcy stanowiska burmistrz, zamiast dokonać analizy zarzutów przedstawionych przez skarżącą.

Autorzy projektu zdają się zapominać, że przepisy kategorycznie zabraniają jakichkolwiek działań odwetowych wobec osób składających skargi i zawiadomienia. Nie jest więc rolą Komisji sprowadzanie tych okoliczności do „subiektywnych odczuć”, zwłaszcza że zachowanie burmistrz jest obecnie przedmiotem postępowania prokuratorskiego w kierunku art. 231 § 1 k.k.

Sprawdzian ostateczny już 14 września

W poniedziałek, 14 września na sesji nadzwyczajnej, przed radnymi Rady Miejskiej w Hrubieszowie zatem bardzo ważne głosowanie tej kadencji.

Nie będą głosować nad budkami lęgowymi dla srok, ani nad remontem drogi. Będą głosować nad tym, czy w Hrubieszowie obowiązuje prawo powszechne, czy prawo siły.

Jeżeli radni podniosą rękę za przyjęciem tego projektu i uznaniem skargi za bezzasadną, zaakceptują uzasadnienie, z którego wprost wynika, że publiczne uderzanie w obywatela z trybuny za złożenie zawiadomienia to legalna i akceptowalna „polemika polityczna”. Z tym dokumentem – który bez wątpienia trafi ostatecznie do akt śledztwa w prokuraturze – zostaną już na zawsze.

Każdy głos będzie publicznie przypisany do konkretnego radnego. Od momentu naciśnięcia przycisku, każdy z nich bierze na siebie polityczną odpowiedzialność za treść przyjętego rozstrzygnięcia. Nikt nie będzie mógł powiedzieć: „nie wiedziałem”, „nie rozumiałem”, „to wina komisji”.

O tym, kto w Hrubieszowie pamięta, że służy mieszkańcom, a nie urzędnikom, przekonamy się przy poniedziałkowej tablicy wyników głosowania. Redakcja „Konkretnie” z pewnością przypilnuje, by każdy z tych głosów został odnotowany i zapamiętany.