Prawda nie dla sąsiadów? Spór o Wołyń trwa.
Sejm RP uchwalił ustawę ustanawiającą 11 lipca Narodowym Dniem Pamięci o Polakach – ofiarach ludobójstwa OUN i UPA. Reakcja MSZ Ukrainy nie pozostawia złudzeń: Kijów uważa ten krok za zagrożenie dla relacji z Polską. Czy prawda historyczna rzeczywiście musi dzielić?
4 czerwca 2025 roku Sejm Rzeczypospolitej Polskiej uchwalił ustawę o ustanowieniu 11 lipca Narodowym Dniem Pamięci o Polakach – Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA na ziemiach wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej. Co ważne podkreślenia ustawa ta została uchwalona ponad politycznymi sporami. 435 posłów było za, 1 się wstrzymał od głosu ( KO) a 24 nie wzięło udziału w głosowaniu.
Na uchwałę polskiego Sejmu ostro zareagowało MSZ Ukrainy. W opublikowanym komunikacie przeczytać możemy – „Ministerstwo Spraw Zagranicznych Ukrainy ocenia decyzję Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej o ustanowieniu 11 lipca Dniem pamięci ofiar „tzw. ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA na wschodnich terenach Drugiej Rzeczypospolitej” jako sprzeczną z duchem dobrosąsiedzkich stosunków między Ukrainą a Polską”. Jak podaje agencja Interfax, w komunikacie zaznaczono, że „takie jednostronne kroki nie sprzyjają osiągnięciu wzajemnego zrozumienia i pojednania, nad którymi od dłuższego czasu pracują nasze kraje, w szczególności w formacie Wspólnej Ukraińsko-Polskiej Grupy ds. Dialogu Historycznego, działającej przy udziale ministerstw kultury oraz instytutów pamięci narodowej obu krajów”.
Trudno zrozumieć logikę, która doprowadziła od upamiętnienia ofiar zbrodni ludobójstwa do określenia tego mianem „sprzecznego z duchem dobrosąsiedzkich stosunków”. Taki komunikat powinien skutkować wezwaniem ambasadora Ukrainy do polskiego MSZ. Można oczywiście rozważać które ze stwierdzeń ma większą wartość – „prawda obroni się sama” czy też „kłamstwo powtarzane tysiąc razy staje się prawdą”, ale z faktami się nie dyskutuje. Najwyraźniej strona ukraińska tego nie rozumie. Przypomnieć należy, że wg Ukraińców na Przewodów spadły rosyjskie rakiety, pomimo tego, że śledztwo jednoznacznie wskazało czyje to rakiety były. Jeżeli manipulowane są fakty sprzed niespełna 3 lat to obawa o manipulację faktami sprzed lat ponad 80ciu jest tym bardziej zasadna. Zatem trudno o złudzenia, że prawda się sama obroni. To polskie władze muszą tej prawdy bronić.
Nie o zemstę lecz o pamięć tu chodzi i nikt nie ma prawa tej pamięci i prawdy ofiarom ludobójstwa na Wołyniu odmówić
