Logo
"Niezależne media to fundament wolności i demokracji.
Konkretnie po to, abyś Ty mógł mieć własne zdanie."
← POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
Opublikowano: 26.07.2024

„Powiat to ja…” Co ze zwrotem dotacji na drogę Adelina-Mircze-Kryłów

Zdjęcie

Władza deprawuje. Władza absolutna deprawuje absolutnie. Najlepszym tego przykładem na naszym lokalnym podwórku jest Józef Kuropatwa.

W powiatowych władzach zasiada od 2002 roku, kiedy to został wybrany na stanowisko wicestarosty w dość kontrowersyjnych okolicznościach. Złamał wtedy bowiem ustalenia koalicyjne z ówczesnym SLD i zwyczajnie uciekł z sesji łamiąc kworum i tym samym powodując nieważność obrad. Po powrocie na sesję, kiedy wyborcze klocki się już zgadzały, zawarł nową koalicję z Samoobroną i został wicestarostą. Starostą był wówczas Marian Grabik z Samoobrony. Tym samym SLD zostało dosyć brutalnie wykołowane. Nie przeszkodziło to jednak szefowi struktur lewicy w powiecie hrubieszowskim Zdzisławowi Kosakowskiemu w późniejszym czasie współpracować z Józefem Kuropatwą. Stare niesnaski zostały zapomniane w zamian za stanowisko sekretarza w powiecie.

Następnie w lutym 2004 roku panowie Grabik i Kuropatwa zamienili się miejscami. Dotychczasowy wicestarosta Kuropatwa został starostą, a starosta Grabik wicestarostą. Co ciekawe obaj panowie dodatkowo otrzymali z budżetu powiatu za tą skomplikowaną operację trzymiesięczne odprawy. W końcu takie zawirowania w ich życiu musiały się na nich odbić, więc rekompensata w postaci odpraw zupełnie zasłużona.

Kuropatwa stanowisko starosty okupował aż do końca kadencji 2014 -2018. Wtedy dopiero po przegranych wyborach musiał to stanowisko opuścić, gdyż wybrana na została Maryla Symczuk. Ta sytuacja musiała bardzo uwierać etatowego starostę, bowiem już w 2020 roku Maryla Symczuk została odwołana ze stanowiska starosta, a w jej miejsce powołana została „taka sama jak on” ( wszak tak ją sam Józef Kuropatwa określił podczas prezentacji przed głosowaniem) Aneta Karpiuk. Józef Kuropatwa zadowolił się wtedy stanowiskiem przewodniczącego rady. W międzyczasie musiał uporządkować swoje sprawy związane z wyrokiem za przekroczenie uprawnień i fałszowaniem dokumentacji przy budowie drogi Adelina – Mircze – Kryłów, czyli de facto do siebie.

Gdy to już mu się udało ( wyrok skazujący – rok pozbawienia wolności z zawieszeniem na 3 lata i 3letni zakaz pełnienia funkcji publicznych zamieniony został na warunkowe umorzenie) odwołał Anetę Karpiuk i został starostą. W obecnych wyborach, pomimo słabego wyniku wyborczego ale za to z fenomenalnym wręcz zmysłem do wykiwania swoich politycznych przeciwników ponownie został starostą. O tym jak ta koalicja powstawała było już wcześniej na łamach konkretnie.pl.

Wydawać by się mogło, że to jakaś specjalna umiejętność pcha Józefa Kuropatwę do stanowiska starosty. Niemal „z zawodu starosta”.  Stawka, poza bardzo wysokim jak na hrubieszowskie warunki, wynagrodzeniem jest jednak o wiele większa. Cały czas chodzi bowiem o tą nieszczęsną drogę Adelina – Mircze – Kryłów. To, że wyrok skazujący w magiczny sposób zamienił się na warunkowe umorzenie nie sprawiło w żaden sposób, że przestępstwa Józef Kuropatwa nie popełnił. Popełnił. Nie został za nie jedynie ukarany, a został poddany okresowi próby. Swoją drogą ciekawe czy studio nagrań uruchomione u wiceministra Romanowskiego nie dysponuje odpowiedzą na to pytanie. Trochę to dziwne, że akurat pani Karpiuk została wtedy starostą, protegowana Jarosińska dyrektorem ZOZ-u, innych zaszczytów w postaci pracy
w hrubieszowskim PUP,  członkostwie w zarządzie powiatu i społecznej radzie SP ZOZ dostępował radny Marcin Zając – wszyscy to „podopieczni” wiceministra Marcina Romanowskiego, jedynie przez nieudolność obecnej władzy nie nazywanego Marcinem R. To oczywiście nie są żadne oskarżenia, nie mówię, że takie nagrania są. Jest to jedynie zastanawiające.

W związku z popełnionym przestępstwem powiat hrubieszowski zmuszony był zwrócić otrzymaną dotację na budowę drogi. Powiat hrubieszowski dokonał zwrotu dotacji na rachunek Urzędu Marszałkowskiego w Lublinie za wykonaną w 2015 r. przebudowę drogi powiatowej nr 3429L Adelina – Mircze – Kryłów w łącznej kwocie 6.442.536,75 zł w tym kwotę udzielonej dotacji – 4.068.669,75 zł oraz odsetki – 2.247.293,00 zł. I właśnie o te odsetki chodzi. Zwrot dotacji jest sprawą oczywistą. Dostali 4 miliony oddali 4 miliony. Tu strat jako takich powiat, a tym samym mieszkańcy nie ponieśli. Strata to są właśnie odsetki. Dokładnie: dwa miliony dwieście czterdzieści siedem tysięcy dwieście dziewięćdziesiąt trzy złote. 

To właśnie ta kwota sprawia, że Józef Kuropatwa wspiął się na wyżyny swoich umiejętności kiwania wszystkich wokół. Łapali się tęczowi koalicjanci jak muchy na lep. Przecież droga jest. Dla ludzi wybudowana. Tak jest, owszem, ale przy okazji popełnione zostało przestępstwo. Sąd wydał wyrok skazujący inny sąd nakazał zwrócić dotację wraz z odsetkami. W normalnych warunkach taka osoba byłaby skreślona z działalności publicznej ( sąd pierwszej instancji zresztą wydał 3 letni zakaz sprawowania funkcji publicznych) a tu ponownie zostaje starostą i rozdaje karty po swojemu przy aprobacie tęczowych koalicjantów. Jedynie radni z obecnej opozycji nie dali się nabrać i próbują walczyć o dobro mieszkańców.

Dlaczego kwota tych odsetek jest tak istotna? Z powodu ustawy z 20 stycznia 2011 roku o odpowiedzialności majątkowej funkcjonariuszy publicznych za rażące naruszenie prawa ( t. j. Dz. U. z 2016 r. poz. 1169 z późn. zm.) A konkretnie o art. 5 tej ustawy. Zgodnie z jego zapisami, Józef Kuropatwa wyrządził popełnionym przestępstwem szkodę powiatowi hrubieszowskiemu, czyli nam mieszkańcom powiatu, na kwotę ponad dwa miliony złotych.

Warunkowe umorzenie kary za to przestępstwo nie sprawia, że tego przestępstwa nie było. Było. I wszyscy za nie ponieśliśmy odpowiedzialność. Zgodnie z przepisami starosta dokonując zwrotu dotacji wraz z odsetkami powinien wystąpić do Józefa Kuropatwy o zapłatę tych odsetek z własnej kieszeni. Nie zrobiono tego. Teraz gdy Józef Kuropatwa sam jest starostą, większość rady powiatu grzecznie chodzi na jego sznurku, zarząd powiatu również tylko skrajny naiwniak by miał nadzieję, że sam z siebie wystąpi również do siebie o zwrot ponad 2 milionów złotych za wyrządzoną powiatowi szkodę. To o to właśnie w tym wszystkim chodzi. Wszelkie działania podejmowane są w tym kierunku, żeby tych pieniędzy nie zapłacić. Może się przedawni, może o nie nikt nie będzie pytał…

Wojewódzki Sąd Administracyjny  w Lublinie wydał już w tej sprawie wyrok. Odsetki należy zapłacić i nie ma mowy o żadnym przedawnieniu. To tak w skrócie. Teraz powiat złożył skargę na wyrok Sądu w Lublinie do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Zarzuty jakie pełnomocnik powiatu w tej sprawie konstruuje bazują głównie na przedawnieniu. Najważniejsze grać na czas i jak najdłużej to przeciągnąć. Przecież sam sobie Józef Kuropatwa jako starosta nie będzie kazał zapłacić 2 milionów złotych. Tyle, że gdy NSA utrzyma w mocy wyrok WSA w Lublinie to wyjścia nie będzie. Inaczej niedopełnienie obowiązków. Taką to mamy obecnie koalicję rządzącą
w powiecie na czele ze starostą.

Pozostaje mieć jedynie nadzieję, że właściwe organy się tym zajmą i skutecznie zadbają o dobro mieszkańców naszego powiatu. Może również członkowie tęczowej koalicji wreszcie przejrzą na oczy co zrobili oddając ponownie powiat w ręce Józefa Kuropatwy. Może obudzą się sumienia i własne korzyści chociaż na chwilę zostaną odsunięte na bok. Może radni zaczną pracować zgodnie ze składaną rotą ślubowania przy obejmowaniu stanowisk, na które zostali wybrani. Kadencja szybko zleci, może nawet szybciej niż się wszystkim wydaje, a ludziom w oczy spojrzeć na ulicy jakoś jednak trzeba.