Opublikowano: 30.06.2024
Pęknięcia w Krysztale, Huczwa rezygnuje z awansu, Unia wita się z serie A….
Gdy wydawało się, że koniec sezonu w niższych ligach wyjaśnił kto w jakiej lidze będzie grał okazało się, że to takie oczywiste nie jest.
Kryształ Werbkowice, po spokojnym utrzymaniu w IV lidze lubelskiej, popadł w poważne tarapaty. Nowa władza w osobie pani wójt Moniki Podolak (wcześniej sekretarz miasta Hrubieszowa) doszła do wniosku, że nie będzie wspierać Kryształu w takim zakresie, aby ten mógł poza szkoleniem młodzieży rywalizować z pierwszym zespołem w IV lidze. Nowa pani wójt jest dobrze „wyszkolona” pod czujnym okiem swojej niedawnej przełożonej, czyli pani burmistrz, jak rozwalić klub. Unia już została zdemolowana. Teraz czas na Kryształ. Skuteczne są. To im trzeba przyznać.
Oczywiście można przyjąć, że pieniądze na „najemników” to zbędny wydatek. Tu też Kryształ powinien uderzyć się w pierś i przyjąć krytykę. Każdy zaciężny klub prędzej czy później musi się rozkraczyć. Przykłady można mnożyć. Tyle, że jest to temat bardziej złożony. Żadne szkolenie młodzieży przez małe lokalne klubu nie ma sensu, gdy nie ma pierwszego zespołu na poziomie. Dla kogo wtedy takie szkolenie się odbywa? Dochodzą również zawiłe kwestie transferowe. Bez pierwszego zespołu, nawet najlepiej prowadzone szkolenie będzie bezowocne. Zwyczajna strata czasu i brak perspektyw rozwoju. Nawet względami zdrowotnymi tego nie można uzasadniać. Od tego jest WF w szkołach. W klubach szkoli się najlepszych. To powinna być nobilitacja dla młodego chłopaka czy dziewczyny, że może reprezentować swój klub, a tym samym społeczność w której mieszka i żyje. Gminę czy miasto wtedy też reprezentuje. Obie panie tego nie rozumieją. Dodatkowo dochodzi jeszcze okoliczność w postaci tajemnicy poliszynela, że Kryształ w ubiegłych wyborach samorządowych popierał kontrkandydatkę obecnej wójt. Co prawda nie godzi się zarzucać władzy tak niskich odruchów jak zemsta, ale wykluczyć tego nie można.
Z Kryształu rezygnują osoby, bez których ten klub się nie podniesie przez najbliższe lata. Mówi się co prawda, że każdego da się zastąpić, ale takich ludzi jak Robert Semeniuk (wieloletni kierownik Kryształu) czy Piotr Kot (wieloletni działacz i członek zarządu Kryształu) po prostu się nie da ot tak zastąpić. Bez nich Kryształu nie będzie. To znaczy będzie, ale taki jak Unia w ubiegłym sezonie, czyli pośmiewisko na lokalnych boiskach. Dodatkowo z pracy w Krzystale rezygnują również trenerzy grup dziecięcych i młodzieżowych. Pozostaje jedynie zaapelować o opamiętanie się władz samorządowych w Werbkowicach. Mogłoby się wydawać, że taka decyzja podjęta zaraz na początku kadencji pójdzie później w zapomnienie, ale tak się nie stanie. Przykład niedawnej przełożonej, gdzie zdemolowanie Unii przeszło bez większych konsekwencji dobrym przykładem nie jest. Osoby angażujące się w społeczną działalność z tej aktywności zostały skutecznie „wyleczone”. Tak samo będzie w Werbkowicach. Pozostanie jedynie zakłamywanie rzeczywistości na Fb i liczenie na seniorów. Młodzi ludzie będą uciekać najszybciej jak to możliwe. Takiego regionu chcemy? To jest to „idziemy w dobrym kierunku’?
Jeżeli chodzi o Kryształ to z komunikatu wydanego przez klub wynika, że rezygnują z IV ligi i zgłaszają się do rozgrywek w zamojskiej okręgówce. No tak to nie działa. Przynajmniej zgodnie z regulaminem rozgrywek. Fakt rezygnacji z rywalizacji w IV lidze przed uzyskaniem licencji od LZPN i rozpoczęciem rozgrywek ma jedynie wpływ na wysokość kary. Jest o połowę mniejsza aniżeli w przypadku rezygnacji bądź wykluczenia z rozgrywek w ich trakcie. Rezygnacja oznacza relegację o dwie ligi niżej. Zatem Kryształ – zgodnie z regulaminem – może się zgłosić co najwyżej do klasy A. Podkreślenia wymaga zwrot „zgodnie z regulaminem”. To, że regulamin coś reguluje jeszcze nie oznacza, że tak będzie. Gdy Unia wycofała się rozgrywek regulamin był bezlitośnie przestrzegany i wylądowała w A klasie. Jednakże działacze z LZPN i ZOZP wielokrotnie udowadniali, że zapisy regulaminów są dla klubów, a nie dla nich.
Żeby było jeszcze ciekawiej z rozgrywek w IV lidze zrezygnowała Huczwa Tyszowce. Oficjalny powód to brak funduszy na rywalizację w tej klasie rozgrywkowej. Tu znowu wracamy do wieloletnich działaczy z ZOZPN i LZPN. Naprawdę przez tyle lat „działalności” nie udało się wypracować żadnego mechanizmu, żeby wspierać lokalne kluby? Sytuacja, gdzie klubu „nie stać” na grę w IV lidze obciąża związek. Tak dokładnie – winę ponosi LZPN i ZOZPN. Przecież, przynajmniej w teorii, wyższa klasa rozgrywkowa powinna się wiązać jedynie z większymi wydatkami na dojazdy na mecze. Większe odległości, oczywista sprawa. Ale dochodzą tu od razu zupełnie inne koszty, jak choćby delegacje sędziowskie, które nie powinny klubów obciążać. Chcesz grać w „naszej” lidze to płać. I to nie mało. Totalne zaprzeczenie pojęcia rozwój.
Tak czy inaczej Huczwa ma prawo zrezygnować z awansu bez konsekwencji. Po prostu dalej będzie grała w okręgówce. Bez konsekwencji dla siebie oczywiście. Bo konsekwencją braku awansu Huczwy będzie spadek Unii do klasy A. Totalna katastrofa i swego rodzaju bonus na pocieszenie dla kibiców z Tyszowiec. Nie awansujemy, ale przynajmniej Unia spadnie. Oczywiście Huczwa wcale nie jest winna potencjalnego spadku Unii ( znowu słowo klucz: „zgodnie z regulaminem”). Unia sama doprowadziła do tej katastrofy.
Podsumowując: – „zgodnie z regulaminem”- w przyszłym sezonie sprawa powinna wyglądać następująco: Huczwa zostaje w okręgówce, Kryształ i Unia A klasa. Aż ciekawość bierze jakie tym razem fikołki z zakresu patologii prawnej zaprezentują LZPN i ZOZPN.
