Logo
"Niezależne media to fundament wolności i demokracji.
Konkretnie po to, abyś Ty mógł mieć własne zdanie."
← POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
Opublikowano: 13.08.2025

Nowy blok na Różanej bez pozwolenia na budowę

Zdjęcie

Pod rządami „tęczowej koalicji” hrubieszowskie starostwo na czele ze starostą Józefem K. (żadne z zarzutów nie zostały wobec niego uchylone, dochodzą nowe) śmiało może służyć jako „bohater” filmu instruktażowego pod tytułem: „Jak nie powinno wyglądać wydawanie decyzji administracyjnych”. W roli głównej – pozwolenie na budowę dużego bloku mieszkalno-usługowego przy ul. Różanej w Hrubieszowie. W roli drugoplanowej – starosta, który zamiast naprawiać błędy, pozbywa się niewygodnego urzędnika.

O co chodzi? O decyzję o pozwoleniu na budowę. Tak, żadne innowacyjne działania, żadne nowatorskie procedury. Urzędnicze rzemiosło, zwyczajna decyzja o pozwoleniu na budowę bloku. Jest to co prawda prywatna inwestycja, ale jednak biorąc pod uwagę fakt, że takich w naszym regionie jest jak na lekarstwo powinna zostać potraktowana priorytetowo, aby inni przedsiębiorcy mieli pewność, że na naszym terenie żadne tego rodzaju kompromitacje nie mają miejsca.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie uchylił decyzję Wojewody Lubelskiego, który utrzymał w mocy wydane przez Starostę Hrubieszowskiego pozwolenie na budowę  bloku przy ul. Różanej w Hrubieszowie. Skargę złożył właściciel sąsiedniej nieruchomości, wskazując na liczne nieprawidłowości. Sąd przyznał mu rację. Pozwolenie wydane przez Starostę zawierało szereg wad – od rozbieżności w dokumentacji dotyczącej miejsc parkingowych, przez błędne wyliczenia powierzchni biologicznie czynnej, po sztuczne „rozbijanie” parkingu na dwa mniejsze tylko po to, by obejść przepisy i zmniejszyć wymaganą odległość od budynków mieszkalnych. W skrócie – festiwal urzędniczej niekompetencji.

WSA wytknął też, że właściciel sąsiedniej działki został dopuszczony do postępowania dopiero na etapie odwołania, co pozbawiło go realnego wpływu na przebieg sprawy w pierwszej instancji. Wojewoda, zamiast rzetelnie wyjaśnić wszystkie kwestie, ograniczył się – jak ocenił sąd – do „bardzo pobieżnej analizy” projektu, powielając błędy Starosty.

WSA w Lublinie już taki pobłażliwy nie był – pozwolenie na budowę jest nieważne. A to oznacza, że nie ma prawnych możliwości odebrania praktycznie zakończonej już budowy. Ludzie, którzy zainwestowali w mieszkania i lokale w nowo wybudowanym budynku nie mogą z nich korzystać. W skrajnym przypadku może dojść do sytuacji, że to pozwolenie na budowę wydane nie zostanie, a wybudowany budynek potraktowany zostanie jako samowola budowlana. Brzmi absurdalnie, ale nie jest to scenariusz wykluczony. To z kolei może prowadzić do roszczeń odszkodowawczych wobec Starostwa.

Na szczęście na straży wydawanych decyzji w starostwie stoi Józef K. (żadne z zarzutów nie zostały wobec niego uchylone, dochodzą nowe) i jego wierni koalicjanci. Jaka była reakcja na uchyloną decyzję i brak możliwości dokonania odbioru? Zwolnienie Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego. Każdy, kto się narazi (najczęściej nie godząc się na łamanie prawa wykonując swoje obowiązki) jest zwalniany. Brak jest również reakcji ze strony pozostałych dwóch starostów. Lepiej kręcić rolki jak się kawałek chodnika remontuje czy też kwiatki sadzi. Naprawdę? Za pensję zbędnego trzeciego starosty takie kawałeczki chodników mogłyby być remontowane po kilka miesięcznie, a nasadzonych bratków byłoby niezliczone morze. Ale cóż szkodzi robić z ludzi idiotów?

W tle całej historii jest fakt, który powinien wywołać wstrząs u każdego, kto wierzy, że urząd ma stać na straży prawa. Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego sprzeciwił się odbiorowi tej inwestycji – bo nie ma ważnego pozwolenia na budowę. Logiczne, prawda? Nie dla Starosty.

Zamiast naprawić swój błąd, Starosta Hrubieszowski zdecydował się na krok, który trudno nazwać działaniem w interesie publicznym. Jedyną realną reakcją na ujawnione nieprawidłowości było… odwołanie Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego. Urzędnika, który nie zgadzał się na odbiór inwestycji z powodu braku ważnego pozwolenia na budowę.

Efekt? Decyzja o pozwoleniu została uchylona przez sąd, a inwestycja – wciąż nielegalna w świetle prawa – pozostaje problemem. Apele do radnych koalicyjnych o podjęcie działań zgodnych z ich obowiązkami należy sobie odpuścić. Nikt rozsądny chyba nie podejrzewa, że o tym fakcie nie wiedzieli. Wiedzieli i nic z tym nie zrobili. Sprawa zakończona nie jest, a o jej przebiegu będziemy informować.