Lokalna duma: Działy Grabowieckie w zimowym wydaniu. Relacja z ataku szczytowego.
Alpy mają majestat, Tatry potęgę, a Bieszczady tę swoją legendarną dziką duszę.
My natomiast mamy Działy Grabowieckie! Patrząc na te widoki, trudno o lepsze miejsce na zimowy reset.
Jest to przestrzeń, która broni się sama. Bez tłumów oraz pośpiechu, za to z panoramą pozwalającą złapać oddech i docenić to, co mamy tuż obok siebie.
W roli głównej wystąpił nasz niezawodny redakcyjny szerpa Tosiek. W Himalajach Szerpowie to legendarni przewodnicy, którzy pomagają turystom zdobywać najwyższe szczyty świata. Nasz Tosiek, choć operuje na nieco innej wysokości, pełnił bardzo podobną funkcję. Był to odważny i klasyczny atak szczytowy bez użycia butli z tlenem, przeprowadzony w rekordowym tempie 🐾 Jako wyciąg o napędzie na cztery łapy i kierownik wyprawy spisał się bez zarzutu, ponieważ dbał o tempo oraz morale, a przy okazji pilnował, by każda zaspa została rzetelnie przetestowana. Nie trzeba było kupować biletów ani stać w ogonkach do orczyka, ponieważ nasz przewodnik sam dyktował warunki na szlaku. No chyba, że na horyzoncie pojawiła się sarna bądź zając… Chociaż zając jakoś mniejsze emocje budził 😉
Działy Grabowieckie po raz kolejny udowadniają, że spektakularne krajobrazy nie wymagają dalekich podróży. Czasem najciekawsze szlaki zaczynają się dokładnie tam, gdzie kończy się nasze podwórko.
#Hrubieszów #DziałyGrabowieckie #SzerpaTosiek #Zima

