Kulisy „tęczowej koalicji” w powiecie hrubieszowskim

Kurz wyborczy opadł, radni wybrali spośród siebie władze powiatowe. Starostą został Józef Kuropatwa. Zaskoczenie? Wszak PSL zdobył zaledwie 5 mandatów na 17 możliwych. Tyle samo zdobył PiS. Pozostałe 7 przypadło pozostałym komitetom: Inicjatywie Samorządowej – 3 Porozumienie i Rozwój – 2 i Wspólny Powiat Hrubieszowski 2 mandaty. Zatem jak? Jak to możliwe, że Józef Kuropatwa ponownie został starostą? Przecież, żeby nim zostać musiałby mieć co najmniej 9 głosów. A tu PiS z pięcioma mandatami, PiR firmowany przez panią burmistrz i „liderem” listy Markiem Poznańskim bezpardonowo obchodzącym się z urzędującym starostą Józefem Kuropatwą w trakcie kampanii wyborczej. W dodatku Inicjatywa Samorządowa z trzema mandatami. Też w kontrze do popierania pchania powiatu w przepaść. Wspólny Powiat Hrubieszowski, w rzeczywistości niejako naprędce zorganizowany komitet byle tylko jakiekolwiek szanse rozwoju powiatu zostały zachowane. I udało się. Zwycięstwo w mieście Hrubieszów i 2 mandaty. Czyli 5 do 12 na niekorzyść PSL. Ciągle nie da się zrozumieć dlaczego powiat został na równi pochyłej? No nie da. A jednak. Mało tego! Za wyborem Józefa Kuropatwy głosowało aż 11 radnych! Nie ma tu jednak żadnego zaskoczenia. Profesjonalna polityczna robota dodatkowo wzmocniona tym, że rozgrywana była w bardzo sprzyjających warunkach. Przekonanie do koalicji dwóch radnych PiR poszło bardzo sprawnie. Mimo tak butnych zapowiedzi przedwyborczych i mamienia wyborców niespełnialnymi obietnicami to jednak stołki okazały się bardziej interesujące. Radny Poznański został „trzecim starostą” a radny Szaruga członkiem zarządu. Pozostaje jedynie pytanie czy zgodę na to wyraziła pani burmistrz? Czy też to rebelia niefortunnie dobranych kandydatów na swoje listy wyborcze.
W swoim „expose” przed głosowaniem w sprawie wyboru starosty Józef Kuropatwa stwierdził, że przed powiatem trudny czas, mnóstwo długów i trzeba to wszystko naprawić. To może warto było zacząć od siebie? Nie narażać i tak biednego powiatu na dodatkowe koszty? Mowa oczywiście o stanowisku „trzeciego starosty”. Jest to zupełnie zbędne stanowisko generujące jedynie dodatkowe koszty. Gdy w poprzedniej kadencji to stanowisko zostało wymyślone dla członka PSL niektórzy radni protestowali słusznie wskazując, że to marnotrawienie pieniędzy i skok na kasę. Teraz jakoś to tym radnym nie przeszkadza i ochoczo zagłosowali za ponownym utworzeniem takiego stanowiska. Taką radną jest na przykład radna z Werbkowic Danuta Muzyczka z Inicjatywy Samorządowej.
Powyższe to jednak dopiero 7 głosów. Potrzeba co najmniej 9. Co robić? Wyjąc dwóch radnych z PiS! „Niemożliwe” pomyślicie. Nic bardziej błędnego. To co zrobił hrubieszowski PiS z ostatnimi wyborami samorządowymi to jedna wielka paranoja. Listy kandydatów do rady powiatu w mieście Hrubieszów to nieporozumienie. Brak szacunku do wyborców w tym stwierdzeniu? Nie bardzo. Z pewnością za to brakiem szacunku wykazali się startujący z list PiS radni, którzy tuż po wyborach dla własnych korzyści zmienili barwy. Mandat zdobyła jedynka z listy w okręgu obejmującym miasto Hrubieszów, czyli Radosław Maksymowicz oraz gminy Mircze i Dołhobyczów Maria Małek. Nie będzie zbyt dużym nadużyciem w stwierdzeniu, że gdyby na jedynce wystawiony został koń, kot, pies czy wiewiórka to i tak by mandat to zwierzątko zdobyło. KWW Wspólny Powiat Hrubieszowski swoim wynikiem wyborczym w mieście wręcz zmiótł PiS. Dodatkowo potęguje to fakt, że PiS to przecież cała machina wyborcza, a KWW to oddolna inicjatywa i dobrze wykonana praca członków komitetu. Ale to nie wszystko. Teoretycznie najlepsza kandydatka z PiS na fotel burmistrza rezygnuje z walki i z własnego komitetu startuje na stanowisko wójta w Werbkowicach. Bezskutecznie jak się okazało. PiS natomiast jako swojego kandydata na burmistrza wystawia osobę niewybieralną. Tak jakby specjalnie. Klęska. To jedynie określenie jakiego można użyć w odniesieniu do wyborów samorządowych w wykonaniu hrubieszowskiego PiS. Jakby tego było mało to dwoje radnych z PiS postanowiło niemal natychmiast po wyborach przyłączyć się do koalicji tworzonej przez Józefa Kuropatwę. To Radosław Maksymowicz i Maria Małek. Oboje to jedynki w swoich okręgach. Gdyby nie ten fakt żadne z nich nie miałoby mandatu radnego. Oczywistym zatem jest, że za ten stan rzeczy osoba w PiS za to odpowiedzialna, czyli Pełnomocnik Powiatowy musi zapłacić stanowiskiem.
I tak się stało. Z dniem 30 kwietnia br. Pełnomocnik Zarządu Województwa PiS w województwie lubelskim odwołał dotychczasowego pełnomocnika i w jego miejsce powołał Annę Kusiak, która w wyborach do sejmiku województwa zdobyła mandat radnej. Za swoje postępowanie wskazani wyżej radni zapewne zostaną wyrzuceni z PiS, ale na osłodę dostaną lukratywne posady z pieniędzy powiatu hrubieszowskiego.
Mamy już zatem 9 głosów. Teoretycznie wystarczy, ale lepiej dmuchać na zimne. Poza stołkami w zarządzie powiatu, które otrzymali Radosław Maksymowicz z PiS oraz Marek Poznańśki (etatowy) i Damian Szaruga (nieetatowy – co oczywiście nie oznacza, że „bezpłatny”) z PiR są jeszcze do obdzielenia przez hojnego – jak nie swoje daje – Józefa Kuropatwę stanowiska w samej radzie. Chodzi o stanowiska przewodniczącego i wiceprzewodniczących. Tutaj podział również bardzo sprytny. Jedno dla Inicjatywy Samorządowej, czyli Rober Palichleb i dwa dla „swoich” – Michał Miścior i Patryk Czerwonka. Mamy już 10 głosów. Brakuje zatem tego jedenastego. To wspomniana wcześniej radna Danuta Muzyczka z Inicjatywy Samorządowej. A takie były płomienne apele o podejmowanie dobrych decyzji dla powiatu tuż po wyborach. A w głosowaniu ręka w górę za tym co wszyscy doskonale znamy od tylu lat. Ba! Sama pani radna przecież większą część ubiegłej kadencji była w opozycji do Józefa Kuropatwy kiedy to pozbawił ją stanowiska wiceprzewodniczącej rady powiatu.
Opozycja w obecnej radzie to sześcioro radnych. Niby mało, ale tylko teoretycznie. Od ich sprawności będzie zależało czy uda się powiat obronić przed upadkiem. Ci radni nie ulegli amnezji powyborczej mamieni stołkami. Pamiętali, że wzniosłe słowa nowego/starego starosty o konieczności naprawy powiatu to przecież z jego winy! To on, wespół ze swoimi radnymi powołał na stanowisko starosty Anetę Karpiuk i wpierał w podejmowanych decyzjach. Sam chce „naprawiać” to co sam zepsuł. Himalaje hipokryzji. Przecież tylko krótką chwilę nie był przy władzy. Jak nie starosta to przewodniczący rady. Jak można wmawiać ludziom, że teraz będzie naprawiał to co „oni” zrobili. Oni to wy! Powiat biedny, ale stanowisko trzeciego się znalazło. Przecież te pieniądze zostaną zmarnotrawione. Można je wykorzystać w pożyteczny sposób. Choćby naprawiając tą nieszczęsną ulicę Grabowiecką w mieście, która już straszy od tylu lat, a ostatnimi czasy coraz więcej wypadków na niej się zdarza.
Mówienie, że ta radosna „tęczowa koalicja” świadczy o tym, że dla dobra powiatu radni różnych opcji byli się w stanie porozumieć ze sobą jest zwykłym zakłamywaniem rzeczywistości. Nie ma tu żadnego porozumienia. Chodzi jedynie o stołki. Radni dezerterzy z PiS otrzymali stanowisko wicestarosty. Radni z PiR „trzeciego starostę” i członka zarządu powiatu. PSL to dwóch wiceprzewodniczących rady i oczywiście starosta. Inicjatywa Samorządowa przewodniczący rady i sekretarz powiatu. Sprawny w takich rozgrywkach Józef Kuropatwa słusznie przewidział, że takimi ofertami będzie w stanie sklecić koalicję. Intratne posady skutecznie obnażają prawdziwe oblicza. Dla takich korzyści nie mają jak się okazuje znaczenia różnice nawet światopoglądowe. Stworzona koalicja jest bardzo barwna. Ale zbyt barwna. Prędzej niż później zaczną się tarcia. Za dużo tych „swojaków” do utrzymania. A powiat zadłużony, robić nie ma kim. Sam starosta Kuropatwa to stwierdził w „expose”. I jak na złość tym razem opozycja trafiła się wyjątkowo merytoryczna. Nie będzie tak łatwo jak w poprzedniej kadencji.
Można zarzucić, że każdy rząd powinien dostać swoją szansę, swoje 100 dni i ta krytyka jest przedwczesna. Taka w końcu była wola wyborców wyrażona w głosowaniu przecież. No właśnie nie taka była wola wyborców! Nie po to wyborcy głosowali na swoich przedstawicieli, żeby ci niemal następnego dnia po wyborach zmienili głoszone wcześniej poglądy i ordynarnie wręcz wybierali własną korzyść nad dobro ogółu. Ci radni tego nie rozumieją. Myślą, że sztuczkami socjotechnicznymi są w stanie mamić wyborców i cieszyć się z comiesięcznych wypłat z publicznych pieniędzy. Ta koalicja zwyczajnie nie ma umocowania w woli wyborców.
Przecież to co mamy teraz w starostwie to jest to, co było przez lata! Uzupełnione jedynie egzotycznymi elementami. Powstanie tak tęczowej, zwierającej niemal wszystkie barwy koalicji nie było i nie jest efektem porozumienia ponad podziałami. To efekt kupczenia stanowiskami z powiatowej kasy. Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że prawdziwe cuda: PiS, KO, PSL nawet dawne „palikoty” dla wspólnego dobra potrafią się zjednoczyć i pracować dla nas mieszkańców na tyle dobrze, by powiat hrubieszowski przestał być zaściankiem. Nic z tych rzeczy. Dwoje radnych z PiS wkrótce zostanie z niego wyrzuconych, a ich decyzja nie była nawet podszyta, nie mówiąc już o kierowaniu się dobrem powiatu. Chodziło jedynie o własną korzyść i stanowiska. To samo w przypadku radnych z PiR i większości radnych (bo nie wszystkich) z Inicjatywy Samorządowej.
W dodatku pierwsze decyzje podjęte przez nowy zarząd powiatu jak i samego starostę nie napawają nawet odrobiną optymizmu. O tym jednak będą osobne artykuły. Nie można ciągle traktować ludzi jak maszynki wyborcze. Trzeba ponosić konsekwencje.
Zaglądajcie na konkretnie.com.pl i obserwujcie nasz profil na facebooku.
