Logo
"Niezależne media to fundament wolności i demokracji.
Konkretnie po to, abyś Ty mógł mieć własne zdanie."
← POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
Opublikowano: 5.04.2024

Gmina Mircze musi powrócić na drogę rozwoju!

Zdjęcie

Rozmowa z kandydatem na wójta Gminy Mircze Lechem Szopińskim

 

Konkretnie: Dlaczego zdecydował się pan kandydować na stanowisko wójta Gminy Mircze?

Lech Szopiński: To jest trochę skomplikowane.  Moja decyzja po części wynika z tego, że część mieszkańców naszej gminy  po prostu zaprosiła mnie do komitetu wyborczego wyborców, który powołali. Ten komitet to KWW Gmina Mircze.  Ja im przedstawiłem swoje stanowisko poradziłem żeby szukali kandydata na stanowisko wójta, a ja będę go wspierać. Ale taki kandydat się nie pojawił. I to jest niezbyt dobra wiadomość dla mieszkańców gminy Mircze,  że ta nasza demokracja jest zbyt uboga.  Gdybym ja nie wystartował to byłby jeden kandydat na wójta.


 Konkretnie: Z czego to wynika, że nie chciał się nikt  zgłosić? To brak chęci zaangażowania w lokalną społeczność?


Lech Szopiński: Myślę, że tej chęci zaangażowania to wśród mieszkańców jest dużo, tylko jest to taka chęć ukryta, spowodowana różnymi działaniami obecnie rządzących na ograniczenie konkurencji. Stąd też decyzja moja to także chęć zmian.  Chciałbym razem z moimi kandydatami na radnych,
w większości młodymi ludźmi kontynuować tę ścieżkę rozwoju gminy zapoczątkowaną gdy byłem wójtem. Chcę przyjaznej gminy, nowoczesnej. Dla mnie zawsze istotną sprawą  w rozwoju tej gminy były miejsca pracy.  To był priorytet i powstało tych miejsc pracy dość dużo jeszcze w okresie kiedy byłem radnym i przewodniczącym rady. Udało nam się namówić do kupna byłej szkoły przez inwestora, który zlokalizował tam niepubliczny zakład opiekuńczo leczniczy „Droga życia w Smoligowie gdzie prace znalazło 100 osób i gdzie obecnie przebywa 200 pacjentów. W 2013 roku założyliśmy spółkę Mir-Eko, w której pracuje około 30 osób. Było to spowodowane tym, że były budowaliśmy w tym czasie zakład zagospodarowania odpadów w Łaskowie. Tam również znalazło pracę kilkadziesiąt osób.

Konkretnie: A teraz ponad pół powiatu zwozi tu odpady…


Lech Szopiński: … Oby to było tylko pół powiatu, a nie pół Polski. Utworzyliśmy również Środowiskowy Dom Samopomocy w Modryniu, tam też pracuje ponad 20 osób, a opiekę i zajęcie znajduje kilkudziesięciu podopiecznych. W tym kierunku chciałbym dążyć. Oczywiście to nie są wszystkie tego typu inwestycje. Nie tylko było to, co zrobiła gmina, ale także udało się pozyskać paru przedsiębiorców, którzy tutaj zlokalizowali swoje dość duże firmy.  Na przykład Vitalpol. Jako gmina sprzedaliśmy im działkę. Jest to potentat, jeżeli chodzi o skup fasoli i obrót innego rodzaju roślinami strączkowymi.  Posiada swoje oddziały nie tylko w Polsce, ale i w świecie. Drugi zakład powstał w Miętkiem. Jest to zakład, którego właścicielem jest przedsiębiorca spod Dąbrowy Tarnowskiej i produkuje w Miętkiem opakowania na warzywa i owoce z drewna miękkiego.  To tylko przykłady, bo było ich więcej. A wiadomo, że jeżeli są firmy, jeżeli są przedsiębiorcy, jeżeli ludzie mają pracę to są też to dochody dla gminy. Wtedy gmina nie jest tylko takim „widoczkiem” a naprawdę ma coś innego do powiedzenia. Zawsze twierdziłem, że na przykład ten zakład zagospodarowania odpadów będzie przynosił więcej zysku niż podatek rolny, który wpłacają rolnicy.


Konkretnie:  A może jest coś takiego czego przez poprzednie kadencje kiedy był pan wcześniej wójtem nie udało się zrealizować, a było to jakieś takie większe marzenie i teraz by pan chciał to zrobić?


Lech Szopińśki:  Myślałem, że zrobi to mój następca. Teraz chodzi o kontynuację wcześniej zapoczątkowanego rozwoju.  Jest wiele niedokończonych spraw. Chociażby zaczęliśmy już prace takie stricte techniczne nad budową zalewu o ładnej nazwie „Ameryka”.  Do tematu chcielibyśmy wrócić. Nie wiadomo czy akurat już w tej lokalizacji, ale mamy kilka takich lokalizacji między innymi w Smoligowie, Miętkiem czy też właśnie w  Ameryce. Dobra dla gminy była kadencja 2010 -2014 kiedy byliśmy absolutnym liderem, jeżeli chodzi o pozyskiwanie środków unijnych czy też krajowych. Oprócz tego jeszcze były norweskie i szwajcarskie. Ilość inwestycji również była bardzo duża.  Od termomodernizacji wszystkich szkół wszystkich obiektów użyteczności publicznej, ośrodka zdrowia.  Wybudowaliśmy dwie oczyszczalnie ścieków , trochę wodociągów i kanalizacji oraz wiele innych inwestycji. Teraz to wygląda bardzo słabo. A przecież przez te 5 lat były realne pieniądze dla gminy.  Wystarczyło mieć pomysł i trochę się nachodzić. Natomiast teraz będą jeszcze większe pieniądze w ramach KPO. Musimy po te pieniądze sięgnąć, a mamy odpowiednią bazę do tego, jeżeli chodzi o ludzi. Pracownicy Urzędu Gminy to ludzie w większości młodzi i kompetentni, przygotowani do takiej pracy.


Konkretnie:  Co takiego ma gmina Mircze czego nie mają inne gminy w naszym powiecie?


 Lech Szopińśki: Nasza gmina  ma przede wszystkim potencjał, nie tylko ten o którym wspomnieliśmy wcześniej jeżeli chodzi o przedsiębiorców bo tych przedsiębiorców nie wymieniłem wszystkich. Jest ich dosyć liczna grupa, różne branże. Na naszym terenie działa jeden z największych i najnowocześniejszych tartaków w Polsce, mamy kilka dużych firm skupujących zboże, rzepak i fasolę oraz zaopatrujących rolników w środki do produkcji rolnej oraz dwa domy weselne. Ale również chociażby turystyka. Przepiękna rzeka Bug z wyspą, na której są zlokalizowane ruiny zamku. Tam też udało się pozyskać poprzez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska duże pieniądze z funduszu norweskiego i co nieco zostało zrobione. Między innymi kładka. Most jest zamknięty teraz. Gdyby nie kładka nie byłoby zupełnie dojścia.


Konkretnie: A jest może jakaś taka rzecz która natychmiast wymaga poprawy w gminie Mircze?


Lech Szopiński:  Oczywiście! To jest droga 844. Droga wojewódzka do granica państwa w Dołhobyczowie. Ta droga została przebudowana na odcinku od granicy do Witkowa, a dalej jest tragiczna od Witkowa. Przez całą gminę Mircze i część gminy Hrubieszów droga jest w bardzo złym stanie technicznym. Chyba jest to jedna z najgorszych dróg wojewódzkich w Polsce. Jest to droga niebezpieczna ze względu na zwiększony ruch cudzoziemców. Szczególnie nocą, nad ranem bardzo dużo wypadków, a drogą tą dojeżdżają dzieci i młodzież do szkół. Wcześniej z wójtem Dołhobyczowa i wójtem gminy Hrubieszów wpływaliśmy na władze wojewódzkie, żeby ta droga była w należytym stanie.  Teraz też to można robić tylko trzeba być upartym i skutecznym. Jednym z priorytetów powinno być, żeby ta droga zmieniła też kategorię na odcinku od Hrubieszowa do Dołhobyczowa na krajową. Tylko tutaj trzeba by było współpracy międzygminnej.


Konkretnie: Czyli o to chodzi żeby ta stara rzymska zasada „Dziel i rządź”  zmieniła się w zasadę „Łącz i rządź’?


Lech Szopiński:  Zgadzam się i dlatego też ubolewam, że w ostatnim czasie zniknęły te różne formy współpracy.  Na przykład związek gmin hrubieszowskich, nasze gminy nie należą do związku gmin Lubelszczyzny czy wypisały się z Euroregionu Bug . A to dawało naprawdę nam większą siłę przebicia.


Konkretnie: Zgadzam się. Inaczej można różne instrumenty wykorzystywać gdy działa się w większej grupie. Choćby z tą zmianą kategorii drogi, o której pan wspomniał czy też lobbowaniu na rzecz naprawy drogi, której zarządcą gmina nie jest.   Przecież nie będzie jeździł wójt stał pod drzwiami jakiegoś tam marszałka czy wojewody i prosił o takie zmiany. Pojedyncze gminy nie mają takie przełożenia na podejmowane decyzje na wyższych szczeblach władzy.


Lech Szopiński:  Bywało, że i pod drzwiami stałem u wojewody, marszałka czy ministra aż zostałem przyjęty i udawało się różne sprawy załatwić. Trzeba być konsekwentnym w swoim działaniu.


Konkretnie: Mimo rozwiniętej przedsiębiorczości jeżeli porównać to do innych gmin w powiecie hrubieszowskim to jednak mimo wszystko gmina Mircze to gmina rolnicza.  Jak pan ocenia te ostatnie protesty rolników?  Chłop potęgą dalej jest?


Lech Szopiński:  Obecnie rolnictwo wygląda zupełnie inaczej niż to rolnictwo, które pamiętam  pamiętamy z dzieciństwa, gdzie te gospodarstwa były mniej więcej równe, indywidualne, gdzie większość gospodarstw tych dużych to były PGR-y czy spółdzielnie produkcyjne. Teraz indywidualny rolnik to jest rolnik, który ma coraz więcej hektarów i coraz mniejsze dochody. I to jest najgorsze. Mimo, że ma dobry sprzęt, może zrobić bardzo dużo w kwestiach nowoczesnych  metod uprawy, ale opłacalność tak spadła drastycznie, że ceny płodów rolnych mamy jak prawie w latach 90tych ubiegłego wieku.  Tutaj niezbędne są przemyślane decyzje na szczeblu centralnym.


Konkretnie: A sport w gminie Mircze? Andoria to obecnie taka wizytówka gminy. Jak pan widzi współpracę z klubem w razie sukcesu wyborczego?


Lech Szopiński:  Andoria zawsze była wizytówką gminy! Przez pewien okres prowadziłem różne drużyny młodzieżowe. Andoria powstała tak w sposób ewolucyjny, bo ta nazwa pojawiła się nieco później. Ale był wcześniej PRAKS, byli Błękitni, Byłem też prezesem Andorii. Zawsze ocieraliśmy się o tą okręgówkę, a klub gromadził rzeszę młodych miłośników piłki nożnej i wiernych i oddanych kibiców.


Konkretnie: Ostatnio udało się awansować, niestety na bardzo krótko.


Lech Szopiński: No tak. My zawsze staraliśmy się opierać na zawodnikach miejscowych, najdalej z Hrubieszowa. A teraz nawet cudzoziemcy grają w Andorii. Ale to jest właśnie ta bolączka. Drastycznie zmniejsza się liczba mieszkańców i dzieci. Młodzież odpływa nam idąc do szkół. Wyjeżdżają na studia i już nie wracają. A chcielibyśmy żeby mieli do czego tu wracać.


Konkretnie: Czyli klub może spać spokojnie i w razie zmiany władzy będzie miał wsparcie ze strony Gminy?


Lech Szopiński: Pełne wsparcie! Aż do awansu do ekstraklasy.


 Konkretnie: A jak pan się zapatruje na politykę na szczeblu samorządowym?


 Lech Szopiński: Polityka w samorządzie to rzecz zupełnie zbędna. Polityka powinna się pojawiać wzorem Szwajcarii gdzieś tam w kantonie, czyli porównując  u nas to w województwie. Natomiast ten szczebel gminny, powiatowy, miejski powinien być wolny od polityki całkowicie. Mamy realizować interesy, życzenia i potrzeby mieszkańców, a nie polityków. Często odgórnie zrzucane są jakieś obowiązki centralne na gminy i nie idą za tym stosowne środki finansowe. Takim przykładem jest subwencja oświatowa. W dużych miastach to jest dla nich czysty zysk mają dużo dzieci w szkołach, nie zajmują się dowozem dzieci. Z otrzymywanej subwencji jeszcze im zostają środki. Na obszarach wiejskich to jest niemożliwe. Gminy muszą dokładać ze środków własnych.


Konkretnie: To może należy próbować wpływać na zmianę tego niekorzystnego stanu rzeczy poprzez zmianę przepisów w tym zakresie?


Lech Szopiński: I tu wracamy znowu do współpracy, której brakuje. Prawo, które dotyczy samorządu zostało jeszcze uchwalone w latach dziewięćdziesiątych no i ta modyfikacja powinna być częstsza i przystosowana do tych wszystkich zmian, które zachodzą. Zarówno tych demograficznych jak i uwzględniających specyfikę gmin wiejskich. Tu widziałbym większą aktywność szczególnie Związku Gmin Wiejskich.

Konkretnie: Chciałby pan dodać coś od  siebie ?


Lech Szopiński: Chciałbym życzyć wszystkim kandydatom do różnych szczebli samorządu, sukcesu przede wszystkim. Chciałbym również, żeby w przyszłych wyborach –  to też taki mój cel, żeby ta aktywność naszych mieszkańców była zdecydowanie większa, co przekładać się będzie na ilość kandydatów zarówno na wójta gminy jak i do rady gminy. Dziś kandydują 31 osób na 15 miejsc w Radzie i 2 osoby na wójta. To zdecydowanie ogranicza lokalną demokrację. Życzę wszystkim kandydatom sukcesu w wyborach, a wyborcom dobrych decyzji, z którego później będą zadowoleni.