Logo
"Niezależne media to fundament wolności i demokracji.
Konkretnie po to, abyś Ty mógł mieć własne zdanie."
← POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
Opublikowano: 18.12.2024

Ekshumacje na Wołyniu – czy Polska jest w stanie do nich doprowadzić?

Zdjęcie

W ostatnim czasie urzędy samorządu terytorialnego na terenie województwa lubelskiego otrzymują od wojewody lubelskiego dość enigmatyczne pisma.  Dotyczą one wskazania jakie miejsca pamięci związane z Ukraińcami znajdują się na ich terenie. W szczególności wojewodę interesują tereny powiatów zamojskiego, tomaszowskiego oraz hrubieszowskiego. Co prawda jako powód swojej prośby wojewoda wskazuje analizę prowadzoną na szczeblu rządowym dotyczącą pochówku Ukraińców w latach 1914 – 1920 oraz 1939 – 1956 jednakże wprost nie podaje po co mu są takie dane. Co ciekawe wojewoda życzy sobie, aby w zestawieniu nie ujmować grobów Ukraińców służących w Armii Czerwonej oraz Polaków zamordowanych przez Ukraińców w latach 40tych ubiegłego wieku.

Teoretycznie nie byłoby to aż tak enigmatyczne gdyby nie kontekst, którego ta sprawa dotyczy. Można przypuszczać bowiem, że wojewoda zbiera te dane celem ułożenia się
z Ukraińcami w sprawie ekshumacji ofiar ludobójstwa na Wołyniu w latach 40tych ubiegłego wieku. Jest to obecnie bardzo kontrowersyjna sprawa, która wymaga kompleksowego spojrzenia.

Niedawno media ogólnopolskie informowały, że „nastąpił przełom w sprawie ekshumacji na Wołyniu”. Po spotkaniu Sikorski – Sybiha (ukraiński minister spraw zagranicznych), które odbyło się 26 listopada bieżącego roku, media informowały, że został wypracowany konsensus w sprawie ekshumacji i uzyskania zgody na ich przeprowadzenie na terenie Ukrainy przez stronę polską.

Po spotkaniu wydany został nawet komunikat o treści: „Ukraina potwierdza, że nie ma żadnych przeszkód do prowadzenia ekshumacji przez polskie instytucje państwowe i podmioty prywatne we współpracy z właściwymi instytucjami ukraińskimi, a Ukraina deklaruje gotowość do pozytywnego rozpatrywania wniosków w tych sprawach”.

Wydawać by się mogło, że faktycznie nastąpił przełom w tej sprawie, a rząd mógł odtrąbić sukces. I co się dalej działo? Nic.

„Gotowość do wyrażenia zgody na ekshumacje” Ukraina wyraża cały czas. Tyle, że z tej gotowości nic nie wynika. Takie stanowisko Ukrainy jest niezmienne od 2017 roku.

Politycy z koalicji rządzącej, w tym w szczególności KO, próbowali temu wydarzeniu nadać walor szczególnej rangi nie mając do tego żadnych podstaw. A obecnie wojewoda wystosowuje pisma do samorządów o treści, która została przytoczona na wstępie. Trudno zatem nie oprzeć się wrażeniu, że jest to jakaś próba wykorzystania ekshumacji w zbliżającej się kampanii prezydenckiej.

Polski Instytut Pamięci Narodowej, na czele którego stoi obecny kandydat na prezydenta RP, Karol Nawrocki, od 2017 roku systematycznie kieruje oficjalne wnioski w  sprawie ekshumacji do władz ukraińskich.

W latach 2017-2024 IPN wystosował do organów ukraińskiej administracji 9 oficjalnych wniosków ogólnych, które obejmowały uzgodnienie możliwości prowadzenia prac poszukiwawczych i ekshumacyjnych łącznie w 65 lokalizacjach. Ostatni tego rodzaju wniosek był wysłany na początku 2024 roku. Mało tego! Polski IPN  deklaruje w tych wnioskach samodzielne przeprowadzenie ekshumacji, bez konieczności angażowania środków po stronie ukraińskiej i to w ciągu 24 godzin od wyrażenia zgody przez Ukraińców. I co się dzieje z tymi wnioskami? Albo są odrzucane, albo strona ukraińska w ogóle na nie  odpowiada. Zwyczajnie są ignorowane.

Wnioski te były składane również w okresie kiedy to stosunki polsko – ukraińskie uległy znacznej poprawie, czyli po wybuchu wojny z Rosją, gdzie Polska jednoznacznie zadeklarowała się po której stronie stoi. Nie miało to jednak żadnego przełożenia na zgodę w sprawie ekshumacji ofiar ludobójstwa na Wołyniu. Jedynym wyjątkiem jest tu zgoda na ekshumacje udzielona fundacji Wolność i Demokracja związanej z Michałem Dworczykiem. Ta zgoda miała jednak charakter bardzo uznaniowy i został udzielona niejako w zamian za wkład Michała Dworczyka w dozbrajanie Ukrainy. Czyli coś za coś.

Na tego rodzaju postawę Ukraińców wpływ ma wiele czynników. Ich omówienie wymagałoby co najmniej kilkusetstronicowej publikacji. Brak zgody można jednak sprowadzić do próby symetryzacji ludobójstwa na Wołyniu z działaniami Polaków w tym okresie.

Doskonałym przykładem może tu być żądanie ze strony ukraińskiej w sprawie tablicy
i mogiły w Monasterzu w pobliżu Werchraty (woj. Podkarpackie).

Tablica ta została zniszczona  i Ukraińcy domagają się jej odbudowy oraz umieszczenia nazwisk osób tam pochowanych. Jest to mocno kontrowersyjna sprawa. Zgodnie z posiadanymi danymi są tam pochowani żołnierze UPA. Strona polska wyraziła gotowość przeprowadzenia ekshumacji w tym miejscu, jednakże nie zgodzili się na nią Ukraińcy. Strona polska podważa bowiem liczbę osób tam pochowanych oraz ich tożsamość. Ukraińcy w obawie przed rozmontowaniem swojej dotychczasowej narracji na tę ekshumację się nie zgadzają, co nie przeszkadza im stawiać żądań. Odbudowa tablicy w Monasterzu jest używana jako warunek do spełnienia przed wyrażeniem zgody na ekshumacje na Wołyniu. Takich przykładów jak Monasterz jest oczywiście więcej. Przykład zgody udzielonej fundacji Wolność i Demokracja stoi tu w oczywistej sprzeczności z tymi żądaniami. Jakoś dało się udzielić zgody bez spełniania stawianych warunków.

Polityka historyczna prowadzona przez Ukrainę stawia bowiem znak równości pomiędzy ludobójstwem na Wołyniu a działaniami polskimi takimi jak np. akcja Wisła czy też mord w ramach tzw. rewolucji hrubieszowskiej w Sahryniu. UPA w polityce historycznej Ukrainy kreowana jest jako bohaterowie, którzy walczyli o wolność Ukrainy. Tematy takie Wołyń są systematycznie pomijane lub właśnie przedstawiane jako działania tożsame z tym co robili Polacy w tym okresie.

Skąd więc taki opór Ukraińców przed ekshumacjami ofiar ludobójstwa na Wołyniu?

W międzynarodowej przestrzeni medialnej Ukraina sprzedaje swój obraz jako ofiary. Dobra Ukraina napadnięta przez złą Rosję. Oczywiście nie ma tu mowy o jakimkolwiek wybielaniu zbrodniczych działań Rosjan wobec Ukrainy. W obecnie toczącej się wojnie to Ukraina jest faktycznie ofiarą i to nie podlega żadnej dyskusji. Ukraina jest ofiarą agresji reżimu Putina
i cywilizowany świat powinien jej przed tą agresją pomóc się obronić. Nie mogą jednak Ukraińcy zapominać o swojej przeszłości i jej zakłamywać. Zgoda na ekshumacje niewątpliwie mogłaby zburzyć kreowany obraz.

O ludobójstwie na Wołyniu Europa i świat zwyczajnie nie wie. Ekshumacje ten stan rzeczy mogłyby niewątpliwie zmienić. Ofiary ludobójstwa na Wołyniu to nie była polska elita pomordowana w Katyniu, Charkowie, Miednoje czy innych miejscach kaźni. O nich potrafili upomnieć się ich rodziny, niejednokrotnie wpływowi ludzie. Ofiary ludobójstwa na Wołyniu to byli zwykli, prości ludzie, lecz to wcale nie oznacza, że byli mniej ważni. Nie wolno nam Polakom
o nich zapomnieć nigdy.

Tymczasem mamy do czynienia z transakcyjnym podejściem do sprawy ekshumacji. Ukraina stawia swoje żądania w tym zakresie, a nasz rząd myśli jak te żądania spełnić. To co do tej pory Polska zrobiła dla Ukrainy nie ma jak się okazuje żadnego znaczenia. Żeby to dobitniej pokazać należy zwrócić uwagę na udzielenie zgody przez Ukraińców na ekshumacje żołnierzy Wermachtu już po wybuchu pełnoskalowej wojny z Rosją.

Owszem, każdy z dotychczasowych rządów ma na tym polu popełnione błędy. Sprawa, która powinna być załatwiona dawno temu staje się przedmiotem politycznych targów. Załatwienie kwestii ekshumacji stawiane jest jako warunek poparcia przez Polskę ukraińskich aspiracji unijnych i natowskich. Wykazujemy się w tym wyjątkową naiwnością. Polsko – ukraińskie stosunki nigdy nie były łatwe. Poza nielicznymi „odwilżami” zazwyczaj jest to ciągły stan sporu.  Obecne działania rządu oraz ich przedstawiciela w terenie, czyli wojewody lubelskiego nie dają nadziei na uregulowanie tej sprawy,

Nie bez znaczenia jest również fakt, że szef polskiego IPN jest obecnie kandydatem na prezydenta RP. Mogą pojawić się próby rozgrywania kwestii ekshumacji w kampanii prezydenckiej. Polski IPN robi i robił w tej kwestii to co do niego należy. Zgoda na ekshumacje to jednostronna decyzja władz ukraińskich, której jak nie było tak nie ma. Skuteczne załatwienie kwestii ekshumacji może być postrzegane jako przepustka  do pałacu prezydenckiego. Mogą to być również ingerencje spoza Polski. Do takiego obrotu spraw dopuścić nie można.

Nie o zemstę, lecz o pamięć wołają….